Chojniczanie poznali dzięki red. Romanowi Czejarkowi kulisy tragedii promu `Jan Heweliusz`

Dodane: 2026-04-13

W sobotę 11.04 dzięki staraniom Pawła Żukowskiego, pochodzącego z Chojnic, w Czytelni MBP w Chojnicach doszło do spotkania z redaktorem radiowej Jedynki Romana Czejarka, autora serii słuchowisk (czyli podcastów) nt. największej tragedii morskiej w Polsce po II wojnie św. Było to zatonięcie w styczniu 1993 promu kolejowo-samochodowego „Jan Heweliusz”. Zginęło w niej 56 osób. Uratowano jedynie 9 członków załogi. 

Najprawdopodobniej pierwsza wizyta w Chojnicach red. Romana Czejarka była latem 2007 roku, kiedy to był jednym z prowadzących program „Lato z Radiem” (kliknij tutaj do relacji z tego wydarzenia na kanale YT Jerzego Erdmana, właściciela Chojnice TV). Scena i zaplecze radiowe było wówczas na boisku opodal Parku Wodnego. Natomiast w sobotę 11.04 od 9.00 Roman Czejarek, jako reporter PR – 1, poprowadził program na żywo z cyklu „Jedyne takie miejsce” z Charzyków. Tego właśnie dnia była tam inauguracja sezonu żeglarskiego. 

Jak można było się spodziewać, na spotkanie ws. „Jana Heweliusza” rozeszły się wszystkie wejściówki, które na parterze przy wejściu były sprawdzane przez pracownika ochrony. Po powitaniu gościa przez dyrektora MBP Przemysława Zientkowskiego wkrótce na 2,5 godziny zgasło światło. Tyle zajęła czasu opowieść Romana Czejarka o tragicznej historii promu „Jan Heweliusz”. Prace przy cyklu słuchowisk zlecił szef radiowej Jedynki właśnie jemu, gdyż w 1993 Roman Czejarek pracował jako reporter w szczecińskiej redakcji PR i relacjonował to wydarzenie. Wówczas też było wiadome, że na zlecenie Netflixa reżyser Jan Holoubek rozpoczął prace przy serialu „Jan Heweliusz”. I właśnie efekty dziennikarskiego śledztwa znalazły się w podcastach, które uzyskały nagrodę „Audio Roku” w konkursie Wirtuale 2026. 

Roman Czejarek zademonstrował wiele ciekawych zdjęć i dokumentów dotyczących promu i jego tragedii, w tym i takie, które nie zainteresowały organów prowadzących postępowania sądowe w Polsce. Były to plany konstrukcyjne statku, który wybudowała w 1977 stocznia w Norwegii. Trzy lata wcześniej prawie identyczny prom, który otrzymał nazwę „Mikołaj Kopernik”, wybudowała ta sama stocznia. Wprowadzone na zlecenie polskiego armatora zmiany konstrukcyjne w porównaniu do wcześniejszej konstrukcji mogły w pewnym stopniu przyczynić się do zatonięcia. Roman Czejarek przytoczył wiele nieznanych faktów, które odkrył jako pierwszy w Polsce. Jednym z nich była obecność na kolizyjnym kursie w czasie feralnej nocy niewielkiego niemieckiego statku handlowego z załogą pochodzącą w większości z Filipin. Nagły zwrot polskiego promu, by uniknąć zderzenia, który już wtedy zmagał się z przechyłem, mógł przyczynić się do tragedii. Inną z przyczyn zatonięcia mogło być zastosowanie się załogi promu do prognozy meteo z polskiej państwowej instytucji, która twierdziła, że będzie 7-8 st. w skali Beuforta, a nie nadesłanej przez niemieckie służby meteo mówiącej o wichurze o 12 st. z zachodniego kierunku, czyli pod kątem 90 stopni wobec kursu do Ystad w Szwecji. Ostatecznie wiatr wiał z prędkością co najmniej 150 km na godzinę. Na tej granicznej wartości zatrzymały się urządzenia pomiarowe na trzech innych polskich promach, które w tym samym czasie albo wracały ze Szwecji, albo płynęły do niej. 

Po projekcji filmu wykonanego przy wraku „Jana Heweliusza” przez polskich nurków, którzy złożyli na nim wieniec o barwach białych i czerwonych, ujawnił się uczestnikom autor tego nagrania, czyli Sebastian Kluska, dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Przybył do Chojnic także jeden z uratowanych marynarzy – II elektryk Grzegorz Sudwoj.

W artykule pierwszy podcast z serii nt. zatonięcia "Jana Heweliusza" umieszczony na kanale YT PR.

Tagi: